sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 1

 Dzień jak co dzień nic nowego..tak mi się zdawało do czasu gdy nie weszłam z Ket na Twitter'a aby zobaczyć co się w świecie dzieje.To co tam zobaczyłyśmy przyprawiło nas o zawał.Wszyscy na TT pisali o tym że Big Time Rush i Justin będą w LA . Wiem nic nadzwyczajnego ,ale tym razem miałyśmy iść na ich koncert jeśli nadarzy się taka okazja.. Jednak był mały problem.. Oby dwa koncerty były w tym samym czasie ,lecz w innych arenach.Ta informacja załamała nas po części ,ponieważ oby dwie chciałyśmy spełnić nasze marzenia ze sobą u boku ,lecz to niestety będzie nie możliwe . Odeszłyśmy od laptopa i usiadłyśmy na ziemi patrząc na siebie ze łzami w oczach.
 -Nie chce aby to tak wyglądało.Chce swoje marzenie spełnić z tobą u mojego boku-powiedziałam smutno i ze łzami w oczach patrząc na przyjaciółkę.
 -Wiesz co ? Nie pójdę na koncert BTR. Pójdę z tobą na koncert Justina - powiedziała patrząc na mnie i uśmiechnęła się lekko po czym przytuliła mnie mocno do siebie.
 -Nie kochanie .. Tak to się bawić nie będziemy . Pójdziemy na kompromis.Ty pójdziesz na swój koncert ja pójdę na swój,a potem opowiemy sobie jak było.Co ty na to ? -zapytałam odsuwając ją lekko od siebie i patrząc jej w oczy.
 -Hym... w sumie to dobry pomysł nie powiem nie ,ale będzie mi głupio jak nie będę przy tobie  w chwili gdy spełniasz marzenie - powiedziała spuszczając wzrok na podłogę.
 -Myślisz ,że mi nie będzie głupio ? Ale żadna z nas nie powinna rezygnować ze swoich- powiedziałam i tym razem to ja ją przytuliłam.
 -Kocham cię - wyszeptała i od razu oby dwie zaczęłyśmy płakać . To było coś niesamowitego.Wyobraź sobie masz zajebistą przyjaciółkę dla której zrobisz wszystko chcesz być u jej boku gdy spełnia marzenia ,lecz to nie możliwe bo w tym samym czasie masz szanse spełnić swoje. Co wtedy robisz ? Ja najchętniej pierdolnęłabym to moje marzenie i poszła z nią aby ona mogła spełnić swoje,lecz wiem ,że by się na to nie zgodziła bo jest równie uparta co ja.Dlatego ją kocham.
 -Ja ciebie też kochanie-odsunęłam ją od siebie i starłam spływające łzy po jej policzkach uśmiechając się do niej szeroko. Ketie odwzajemniła gest po czym z kieszeni wyjęła połowę serca ,sięgnęłam na biurko po swoją część i złączyłyśmy je.
 -Friends Frever Ever -powiedziałyśmy razem i zaczęłyśmy się śmiać. Jestem dumna z tego ,że mam przy sobie tak kochaną ,lojalną i uczciwą osobę jaką jest Ketie,jest dla mnie jak siostra.
 Po obiedzie ,który przygotowała moja mama stwierdziłyśmy z Ketie ,że pojedziemy do galerii pokupować sobie rzeczy na koncert. Zeszyłyśmy do garażu po nasze ,,pojazdy" ,lecz ja jak zwykle nie mogłam znaleźć swojej deski.
 -Ey młoda ! -krzyknęłam kręcąc się w tą i powrotem po garażu w poszukiwaniu swojej deski.
 -Czego stara ? -zapytała wyprowadzając swojego czarnego bmx'a przed garaż i spojrzała na mnie rozbawionym wzrokiem.
 -Widziałaś moją..-nie dokończyłam zdania ,a Keti wyciągnęłam moją deskę spod kartonów.
 -Tak widziałam łosiu-krzyknęła i rzuciła ją w moją stronę . Złapałam deskę po czym się rozpędziłam wskoczyłam na deskę i wyjechałam z garażu.
 -Ja ci dam Łosia piczo ! -krzyknęłam i pojechałam w stronę galerii zostawiąc Ketie w ciemnej dupie. Nie minęło 15 minut,a ta czwana bestia była już przede mną.
,,-No kochanie.. To dopiero początek wyścigu mała suczko"-pomyślałam uśmiechając się lekko po czym zeskoczyłam z deski i znów się rozpędzając na nią wskoczyłam. Jechałam za nią coraz szybciej. W pewnym momencie Ket wjechała w wąską uliczkę na co tylko chytrze się uśmiechnęłam.Rozpędziłam się do granic możliwości i wskoczyłam na krawężnik omijając Ketie . Odwróciłam się do niej z szerokim uśmiechem i wytknęłam jej język na co Ketie uśmiechając pokazała mi fakersa po czym wytknęła mi również język.
 Zdążyłam się odwrócić i zeskoczyć z deski a wpadłam prawie pod samochód. Mi się nic nie stało.Gorzej było z moją deską.Była połamana na 4 części.Wkurwiona stanęłam przed maską białego ferrari .
 -Ty jebany cymbale !! Umiesz w ogóle jeździć dziwko poniemiecka ?! Wyjebał ci ktoś kiedyś w ryj tak ,żę wyleciałeś w kosmos ?! Jesteś mi winny 500 dolarów za deskę idioto ! -krzyczałam waląc w maskę .Nikt z samochodu a siedziało ich tam z 5. Wkurwiona waliłam pięściami w maskę a oni nawet nie drgnęli tylko się śmieli ,lecz chłopak za kierownicą przyglądał mi się uważnie. Gdy nasze spojrzenia się spotkały uśmiechną się lekko ,a ja mu pokazałam fakersa po czym zeszłam mu z drogi i kopnęłam w karoserie z całej siły aż został ślad mojego buta.
 -EY ! KELLY ! WSZYSTKO OKEY ?!-usłyszałam przerażony głos mojej przyjaciółki. Odwróciłam się wściekła i ciskałam w nią swoim złym spojrzenia ta zaczęła się śmiać.
 -Tak kurwa ! ze mną wszystko okey,ale z moją deską już nie jest okey kurwa ! -krzyknęłam po czym pozbierałam kawałki deski i zła ruszyłam przez ulicę nie zważając na to ,że jeżdżą samochody.Byłam tak wkurwiona,że miałam ochotę podejść do pierwszej lepszej osobie i wyjebać jej. Idąc cały czas myślałam o tym zdarzeniu.. To było nie do pomyślenia.. Miał skurwysyn czerwone światło a ten frajer się nie zatrzymał.Westchnęłam i zrezygnowana usiadłam na ławce.Chwile później Ketie była obok mnie. Spojrzała na mnie a ja na nią i od razu wiedzałyśmy o co mi chodzi. Siedziałyśmy w milczeniu po chwili wyciągnęłam telefon i słuchawki po czym włączyłam sobie ,,Never Say Never". Gdy piosenka się skończyła wstałam z ławki z uśmiechem na twarzy .
 -Idziemy czy nie ? -zapytałam patrząc na przyjaciółkę na co ta również wstała z ławki i wsiadła na swojego bmx'a .
 -Jedziemy-odpowiedziała uśmiechając się do mnie szeroko.Stanęłam z tyłu bmx'a ,a Ketie ruszyła . Jadąc cały czas się śmiałyśmy i śpiewałyśmy wszystkie możliwe piosenki . Cała droga zajęła nam kilka minut.Gdy byłyśmy pod galerią zauważyłam samochód ,który przejechał mi deske.
 -Młoda poczekaj.. Muszę coś załatwić. Idz do środka może jakieś fajne ciuchy wypatrzysz-powiedziałam zeskakując z jej bmx'a i pobiegłam w stronę auta.
 -Czekaj gdzie ty idziesz ?! -krzyknęła za mną i podjechała tak aby mi zagrodzić drogę.
 -Nic się nie martw nic nie odpierdolę. Po prostu mnie przepuść. za 15 minut będę obiecuję.-powiedziałam po czym ją minęłam i szybkim krokiem ruszyłam w stronę ferrari. Gdy doszłam do auta obeszłam je z każdej strony zaglądając do środka. Auto było mi znajome i to nie z wypadku tylko jakbym je wcześniej widziała. Nie ważne. Wślizgnęłam się na maskę po czym usiadłam na dachu auta .Stwierdziłam ,że poczekam na właściciela ów samochodu . Wyjęłam telefon z kieszeni i zaczęłam się nim bawić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz